„Byłam gotowa się poddać – a wtedy znalazłam Lunę pod śmietnikiem”

Po rozwodzie czułam się absolutnie zbędna – nawet własna matka nie umiała mnie wesprzeć, a córka obwiniała za swoje cierpienie. Pewnego mroźnego poranka znalazłam pod blokiem sunię, która wyglądała, jakby dawno straciła nadzieję. To ona zmusiła mnie do walki, do odpowiedzialności, a przede wszystkim – do otwarcia się ponownie na drugiego człowieka.

Wszystko zaczęło się od krwi na łapach: Jak kundel ze schroniska zmienił moje życie, gdy nie ufałam już nikomu

Szedł ze mną bokiem przez ciemny park, a ja zauważyłam zaschniętą krew na jego łapach. Jeszcze nie wiedziałam, że przez tego psa będę musiała donieść na własnego sąsiada, przeprowadzić się i naprawić relację z córką. To historia o tym, jak pies wyciągnął mnie z samotności i strachu, choć przez długi czas nie chciałam nikogo do siebie dopuścić.

Nie chciałam mieć psa, a potem jego łapy zabarwiły mi poduszkę krwią – i już nie mogłam być taka sama

Przez długi czas po rozwodzie czułam tylko chłód i pustkę w warszawskim bloku, choć wciąż miałam gdzie mieszkać i co jeść. Dopiero kiedy przypadkiem znalazłam rannego kundla na klatce schodowej, życie zmusiło mnie do decyzji, których nigdy się nie spodziewałam. Ten pies, którego nawet nie chciałam dotykać, w końcu uratował mi serce – choć kosztowało mnie to więcej, niż kiedykolwiek planowałam oddać.