Nie chciałam mieć psa, a potem jego łapy zabarwiły mi poduszkę krwią – i już nie mogłam być taka sama
Przez długi czas po rozwodzie czułam tylko chłód i pustkę w warszawskim bloku, choć wciąż miałam gdzie mieszkać i co jeść. Dopiero kiedy przypadkiem znalazłam rannego kundla na klatce schodowej, życie zmusiło mnie do decyzji, których nigdy się nie spodziewałam. Ten pies, którego nawet nie chciałam dotykać, w końcu uratował mi serce – choć kosztowało mnie to więcej, niż kiedykolwiek planowałam oddać.