„Byłam gotowa się poddać – a wtedy znalazłam Lunę pod śmietnikiem”

Po rozwodzie czułam się absolutnie zbędna – nawet własna matka nie umiała mnie wesprzeć, a córka obwiniała za swoje cierpienie. Pewnego mroźnego poranka znalazłam pod blokiem sunię, która wyglądała, jakby dawno straciła nadzieję. To ona zmusiła mnie do walki, do odpowiedzialności, a przede wszystkim – do otwarcia się ponownie na drugiego człowieka.

Pies, który wyciągnął mnie z mroku: Opowieść o Borysie i drugim początku

Nigdy nie zapomnę poranka, kiedy Borys wbiegł pod moje nogi – sierść przesiąknięta deszczem, a pod łapą ślad krwi. To nie był mój pies, ale właśnie przez niego nie mogłam już dłużej ukrywać, jak bardzo się rozpadam. Dzięki niemu podjęłam trzy decyzje, których nigdy bym się nie spodziewała: rozstałam się z mężem, zmieniłam pracę i odważyłam się poprosić o pomoc.