Kiedy brat, który kiedyś okradł naszą rodzinę, stanął w moich drzwiach, zrozumiałem, że albo znowu wszystko stracimy, albo pierwszy raz spróbujemy uratować to, co jeszcze zostało
Stałem w przedpokoju i patrzyłem na mojego brata, który lata temu rozbił naszą rodzinę przez hazard, a teraz błagał mnie o dach nad głową. Chciałem zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale jednocześnie nie umiałem patrzeć, jak człowiek z mojej krwi stacza się jeszcze niżej. Najgorsze było to, że z każdym dniem pod naszym dachem wracały stare rany, lęk mojej żony i pytanie, czy człowiek, który raz wszystko ukradł, naprawdę może się zmienić.