Wyrzuciłam własnego syna z domu, kiedy podniósł rękę na swoją żonę — i do dziś słyszę, że matka tak nie robi
Stałam w kuchni z drżącymi rękami, kiedy mój syn z pianą złości na ustach wyzywał swoją żonę, a ja zrozumiałam, że jeśli teraz nie zareaguję, stracę nie tylko spokój, ale i resztki sumienia. W jednej chwili musiałam wybrać między tym, co ludzie nazywają matczynym obowiązkiem, a ochroną kobiety, która bała się wejść do własnego pokoju. Do dziś jedni mówią, że go zdradziłam, a ja wiem tylko tyle, że nie mogłam dłużej udawać, że nic się nie dzieje.