Pies, który wyciągnął mnie z mroku: Opowieść o Borysie i drugim początku

Nigdy nie zapomnę poranka, kiedy Borys wbiegł pod moje nogi – sierść przesiąknięta deszczem, a pod łapą ślad krwi. To nie był mój pies, ale właśnie przez niego nie mogłam już dłużej ukrywać, jak bardzo się rozpadam. Dzięki niemu podjęłam trzy decyzje, których nigdy bym się nie spodziewała: rozstałam się z mężem, zmieniłam pracę i odważyłam się poprosić o pomoc.

Jak mój kundel Stefan nauczył mnie oddychać, kiedy świat walił się na głowę

Wszystko zaczęło się, gdy Stefan wbiegł przez niedomknięte drzwi na klatkę, a za nim rozległo się szczekanie i kroki w ciemnym korytarzu. Wtedy nie miałam pojęcia, że ten kudłaty kundel wywróci do góry nogami mój świat, rozbity po rozwodzie i przeprowadzce do blokowiska na Pradze. Stefan wciągnął mnie w życie, którego się bałam, ale którego bardzo potrzebowałam.

Jak kundel z blokowiska uratował mnie przed samą sobą — historia z Olą i Borysem

Nigdy nie sądziłam, że stara, przemarznięta suka spod śmietnika na Gdańskiej zmusi mnie do wyjścia z łóżka w najgorszym okresie depresji. Najpierw czułam do niej tylko złość i lęk, a potem okazało się, że ona wyciągnęła rękę do mnie, kiedy nikt inny już nie chciał. To przez nią podjęłam trzy decyzje, których nie mogę cofnąć — nawet jeśli czasem tego żałuję.