Jak Azor wyciągnął mnie z dna po śmierci Hani i zmienił sens moich dni
Nigdy nie zapomnę, jak pierwszy raz zobaczyłam Azora — brudny, poszarpany kundel, który pojawił się tuż pod nogami, gdy o mało nie upadłam na śnieżnej, oblodzonej klatce schodowej. Kilka miesięcy po śmierci żony wszystko wydawało się puste, aż pojawił się pies. To on zmusił mnie do decyzji, których bez niego nigdy bym nie podjął.