Gdyby nie Bury, może bym już nie wstała — historia samotnej matki z blokowiska
Siedziałam na zimnej klatce schodowej z głową opartą o ścianę, kiedy usłyszałam pisk. Na pierwszym piętrze, przy zsypie, leżał skulony, brudny kundel. Zimno ciągnęło od betonowej podłogi, a w powietrzu czuć było stęchliznę i mocz. Patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami. Dopiero gdy się zbliżyłam, zauważyłam plamę krwi pod jego łapą. Zamarłam — czy on przeżyje?