Noc, w której Borys prawie zginął pod kołami tramwaju – gdyby nie ja, a może gdyby nie on…
Od kiedy zostałam sama po rozwodzie, nie potrafiłam zaufać nikomu, nawet sobie. Mój pies Borys pojawił się nagle i wymusił na mnie decyzje, których nigdy bym sama nie podjęła. Dzięki niemu przeżyłam własny kryzys, ale i zaryzykowałam utratę wszystkiego, co znałam.