Kiedy usłyszałam „to nowotwór”, moja własna rodzina zniknęła. Przetrwałam dzięki ludziom, którzy nie mieli wobec mnie żadnego obowiązku

Pamiętam moment, w którym lekarz powiedział mi, że to rak piersi, a ja najpierw pomyślałam o dzieciach i o tym, kto odbierze je z przedszkola. Najbardziej bolało mnie nie leczenie, tylko to, że w chwili, gdy najbardziej potrzebowałam rodziców i rodzeństwa, oni nagle stali się obcy. Dziś jestem w remisji i wiem jedno: rodzina to nie krew, tylko ci, którzy zostali, kiedy wszystko się rozpadało.

„Jeśli ich ruszysz, stracisz mnie na zawsze” — kiedy usłyszałam, że noszę trojaczki, a lekarze kazali mi wybierać między własnym sercem a moimi dziećmi

Siedziałam na szpitalnym łóżku w Krakowie i słuchałam, jak lekarz spokojnym głosem tłumaczy mi, że przy mojej wadzie serca ciąża trojacza może mnie zabić, a mój mąż błagał, żebym zgodziła się na redukcję. Ja jednak od pierwszej chwili czułam, że nie potrafię wybrać, choć ta decyzja zaczęła rozrywać moje małżeństwo bardziej niż sam strach o życie. Donosiłam ciążę mimo bólu, samotności i awantur, a kiedy usłyszałam pierwszy płacz naszej trójki, wiedziałam, że przeszłam przez coś, czego nie zapomnę do końca życia.

Kiedy umarł nasz syn, zostawił nam jedno marzenie. To ono uratowało nie tylko inne dzieci, ale też resztki naszego życia

Do dziś pamiętam moment, w którym po śmierci naszego synka znalazłam pod poduszką kartkę z jego ostatnim marzeniem. Wtedy nasze małżeństwo już się sypało, a ból był tak wielki, że ledwo oddychaliśmy, ale właśnie to jedno życzenie popchnęło nas do działania. Opowiadam, jak z osobistej tragedii powstała fundacja, która dała książki tysiącom dzieci w szpitalach i pozwoliła nam jakoś przeżyć stratę.

Ostatnia kropla nadziei: Jak mój mąż uratował mi duszę podczas walki z rakiem

To historia o mojej walce z rakiem, o czterech operacjach i ostatniej, wyczekiwanej chemioterapii. Najważniejsze jednak było wsparcie mojego męża, który zorganizował dla mnie niesamowitą niespodziankę i pokazał, że miłość potrafi przezwyciężyć nawet największy strach. Ta opowieść to nie tylko dramat choroby, ale też o sile rodziny i nadziei, która rodzi się w najciemniejszych chwilach.