Dopiero w pustej kawalerce zrozumiałem, że nie przegrałem mieszkania, tylko własną rodzinę
Stałem w kuchni naprzeciwko Anny i po raz pierwszy usłyszałem, że nie jest już moją żoną, tylko kobietą, która przy mnie gaśnie. Przez lata uważałem, że dom, dzieci i codzienny chaos to jej sprawa, a ja mam prawo wracać z pracy do gotowego życia. Dzisiaj mieszkam sam i wiem, że to nie rozwód mnie zniszczył, tylko moje własne wybory.