Przez lata nie pozwalała mi być babcią, a potem zadzwoniła tylko po to, żebym za darmo wychowywała jej córkę
Pamiętam ten telefon do dziś, bo po latach chłodu usłyszałam nagle w głosie synowej prośbę, której wcześniej nie chciała nawet dopuścić do swojej dumy. Z jednej strony serce rwało mi się do wnuczki, której prawie nie znałam, a z drugiej czułam, że jestem potrzebna nie jako babcia, tylko jako wygodna, darmowa opiekunka. To była jedna z tych sytuacji, kiedy człowiek musi wybrać między własną godnością a miłością do dziecka, które niczemu nie zawiniło.