Spakowałam córkę w środku nocy i uciekłam z Sopotu, bo rodzina mojego męża znowu zrobiła ze mnie bankomat
Siedziałam w sopockim apartamencie z drżącymi rękami, kiedy dotarło do mnie, że kolejny raz wszyscy patrzą na mnie jak na portfel, a nie jak na człowieka. Przed wyjazdem jasno powiedziałam, że nie będę finansować całej rodziny, ale teściowie i szwagrowie uznali, że skoro zarabiam więcej, to mam obowiązek płacić. W końcu spakowałam córkę i wróciłam do domu, a kilka godzin później mój mąż musiał zdecydować, czy dalej będzie synem swoich rodziców, czy wreszcie stanie po stronie swojej rodziny.