Wysłałam moich synów do sklepu – tylko jeden wrócił do domu. Zaczęłam wątpić, czy kiedykolwiek wybaczę sobie ten dzień.
To miał być zwykły dzień – szybka wyprawa synów do sklepu pod blokiem, rutynowa prośba zmieniła nasze życie w koszmar. Teraz każdy szelest i każde pukanie do drzwi przypomina mi, jak kruche jest macierzyństwo. Moje serce nie przestaje pytać „co mogłam zrobić inaczej?”