Kiedy córka zapytała mnie, czy może kupić sobie zeszyt bez zgody taty, zrozumiałam, że jeśli teraz nie zawalczę o własne pieniądze, stracę nie tylko siebie, ale i ją
Siedziałam przy kuchennym stole, kiedy mój mąż rzucił przede mną paragony i zapytał, gdzie zniknęło trzydzieści osiem złotych, jakby chodziło o zdradę, a nie o zwykłe życie. Wtedy jeszcze próbowałam tłumaczyć się spokojnie, choć w środku czułam, że duszę się od lat w domu, w którym na wszystko muszę prosić o zgodę. Najbardziej zabolało mnie dopiero to, gdy zobaczyłam, że nasza córka zaczyna myśleć o pieniądzach i o sobie dokładnie tak, jak on nauczył myśleć mnie.