Całe życie odkładałam na dom z ogrodem, a dziś patrzę na własne dzieci jak na obcych
Stałam w kuchni mojego wymarzonego domu pod miastem i słuchałam, jak moja córka mówi, że ten dom nigdy nie był dla niej przystanią, tylko symbolem tego, że jej zdanie nic nie znaczyło. Przez lata wierzyłam, że buduję bezpieczne miejsce dla całej rodziny, a nie zauważyłam, kiedy między mną a dziećmi wyrosły mury wyższe niż ten płot wokół ogrodu. Dziś, kiedy przyjeżdżają tylko ze względu na wnuki i święty spokój, wciąż zadaję sobie pytanie, czy moje największe marzenie nie okazało się największym błędem.