Po piętnastu latach otworzyłam drzwi matce, która kiedyś zostawiła mnie bez słowa. Teraz błagała o dach nad głową, a ja musiałam zdecydować, czy ratuję ją, czy wreszcie siebie
Stałam w przedpokoju z mokrymi od potu dłońmi, kiedy zobaczyłam na progu kobietę, która kiedyś zniknęła z mojego życia i nie obejrzała się ani razu. Piszę to jako córka, która przez lata nosiła w sobie gniew, wstyd i tęsknotę, a mimo to wpuściła matkę do swojego domu, bo sumienie nie dawało mi spokoju. Do dziś nie wiem, czy zrobiłam to z dobroci serca, czy z lęku, że jeśli jej odmówię, stanę się taka sama jak ona.