Miałam siedem lat, kiedy wzięłam niemowlę na ręce i zaprowadziłam nas wszystkich do szpitala, bo mama już nie wstawała z łóżka

Pamiętam ten poranek tak wyraźnie, jakby trwał do dziś: płacz mojego maleńkiego rodzeństwa, ciężki zapach zimnej herbaty i mama patrząca w ścianę, jakby nas nie widziała. Miałam siedem lat, kiedy po śmierci taty próbowałam sama utrzymać dom przy życiu i doprowadziłam nas do szpitala, bo bałam się, że wszyscy umrzemy po cichu. To historia o głodzie, strachu, rozdzieleniu i o tym, że czasem dziecko musi zrobić coś, czego nie powinno nigdy robić samo.