Własny dom miał być naszym azylem, a stał się pensjonatem dla rodziny męża
Kupiliśmy z Pawłem dom pod miastem, bo marzyłam o ciszy, ogrodzie i zwykłych weekendach tylko we dwoje. Zamiast tego jego rodzina zaczęła przyjeżdżać bez zapowiedzi, a ja z gospodyni własnego domu zamieniłam się w kucharkę i sprzątaczkę. Gdy w końcu postawiłam granicę podczas imienin, usłyszałam, że jestem egoistką.