Usłyszałam od syna: „Mamo, nie przychodź jutro” — i dopiero wtedy zrozumiałam, że pomoc też może boleć
Myślałam, że ratuję mojemu synowi i jego żonie codzienność, kiedy niemal każdego dnia przychodziłam do ich mieszkania pomagać przy wnuku. Zamiast wdzięczności usłyszałam prośbę, żebym przestała tak często ich odwiedzać, i poczułam się, jakby wyrzucono mnie z własnej rodziny. Dopiero trudny wieczór pokazał nam wszystkim, że bliskość nie polega ani na wchodzeniu komuś do domu bez pytania, ani na zamykaniu przed nim drzwi.