Kiedy moje dzieci zaczęły zaglądać do szafek częściej niż do moich oczu, zrozumiałam, że nie chodzi już o troskę
Siedziałam przy kuchennym stole w moim mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty i pierwszy raz naprawdę usłyszałam, o co pytają moje własne dzieci. Mówili o lekach, rehabilitacji i opiece, ale co chwilę wracali do testamentu, mieszkania i oszczędności, jakby moja śmierć była już tylko sprawą organizacyjną. Wtedy postanowiłam zrobić coś, co rozdarło rodzinę, ale uratowało resztki mojego spokoju i godności.