Kiedy moje dzieci zaczęły zaglądać do szafek częściej niż do moich oczu, zrozumiałam, że nie chodzi już o troskę

Siedziałam przy kuchennym stole w moim mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty i pierwszy raz naprawdę usłyszałam, o co pytają moje własne dzieci. Mówili o lekach, rehabilitacji i opiece, ale co chwilę wracali do testamentu, mieszkania i oszczędności, jakby moja śmierć była już tylko sprawą organizacyjną. Wtedy postanowiłam zrobić coś, co rozdarło rodzinę, ale uratowało resztki mojego spokoju i godności.

Od bezdomności do liderki: Moja walka o dom, godność i lepsze jutro

Zaczęłam pisać tę historię w chwili, gdy spałam na dworcu w Warszawie, mając przy sobie tylko plecak i nadzieję. Przeszłam przez piekło bezdomności, zdrady i samotności, by w końcu odnaleźć w sobie siłę do walki nie tylko o siebie, ale i o innych. Dziś prowadzę fundację pomagającą ludziom takim jak ja – bo wiem, że każdy zasługuje na drugą szansę.