Patrzyłem, jak moja żona po raz kolejny ratuje siostrę, która przez całe życie była „tą lepszą”, choć to ona zawsze płaciła za cudze winy
Patrzyłem na moją żonę, kiedy z drżącymi rękami przelewała ostatnie oszczędności swojej siostrze, choć sama całe dzieciństwo słyszała, że jest gorsza. Do dziś nie umiem pojąć, jak można tak bardzo pragnąć miłości matki, która rozdaje chłód po równo, ale rani tylko jedno dziecko. Opowiadam to, bo widzę, jak dorosła kobieta wciąż walczy z rolą rodzinnej czarnej owcy i zastanawiam się, czy z takiej roli da się w ogóle wyjść.