„Lodówka to nie stołówka!” Jak moja córka Zuzia i jej „przyjaciele” zamienili nasz dom w jadłodajnię i wystawili moją cierpliwość na próbę
Zaczęło się od kilku niewinnych spotkań, a skończyło na codziennych najazdach nastolatków na moją kuchnię. Czułam się jak kucharka we własnym domu, a granica między gościnnością a wykorzystywaniem zaczęła się zacierać. To historia o rodzinnych konfliktach, trudnych rozmowach i pytaniu, gdzie kończy się dobroć, a zaczyna naiwność.