Myślałam, że ślub po sześćdziesiątce to będzie bajka. Zamiast tego straciłam rodzinę i siebie…
W wieku sześćdziesięciu lat odważyłam się jeszcze raz uwierzyć w miłość i wzięłam ślub z Januszem. Szybko jednak okazało się, że moje dzieci nie potrafią zaakceptować nowego męża, a ja sama zaczęłam wątpić, czy szczęście w tym wieku jest w ogóle możliwe. To opowieść o samotności, rodzinnych konfliktach i o tym, jak trudno jest znaleźć swoje miejsce, gdy wszyscy wokół mają własne oczekiwania.