Nie chciałam zostać właścicielką tego psa – ale to on uratował mi serce i głowę
Siedziałam na schodach klatki schodowej, ściskając brudną, kudłatą łapę Zuzi, kiedy zadzwonili do drzwi komornik i matka. Mieszkanie po ojcu było jak ciężar – niechciany spadek i źródło wstydu. Nigdy nie wierzyłam, że zapomniany pies może wciągnąć mnie w swoje sprawy, aż do tej chwili.